|
Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że technologia wojskowa zawsze wyprzedza o te przysłowiowe "dwa kroki" cywilną. Wynika to nie tylko z nakładów finansowych przeznaczonych na badania ale również z utajniania wielu informacji ze względów "bezpieczeństwa narodowego". Efektem tego jest to, że dopiero wiele lat później cywilne przedsiębiorstwa wprowadzają "wojskowe innowacje" w nasze życie. Tak było z mikrofalówkami i laserami. Dlaczego nie miałoby być tak z silnikami strumieniowymi? Przemysł lotniczy od dawna szuka wielu rozwiązań napędowych, które spowodowałyby że podróże stałyby się szybsze i tańsze. Jednak od kilkunastu lat łatwy do zauważenia jest pewien przestój. Byćmoże natrafiono na granicę możliwości silników odrzutowych i badania raczej są skierowane w poprawę bezpieczeństwa przelotu niż ekonomii. Okazuje się, że wraz z udoskonalaniem tradycyjnych silników, szukano nowego rodzaju napędu. Dwa lata temu NASA (Narodowa Amerykańska Agencja Kosmiczna) ujawniła, że jej konstruktorzy pracują nad silnikiem, który pozwalałby powietrznym statkom na rozwijanie prędkości rzędu kilku tysięcy kilometrów, co dla silników odrzutowych jest granicą nieosiągalną. Wraz z tą informacją prasa i magazyny ufologiczne zrobiły wiele szumu bowiem od wielu lat podejrzewano wojsko amerykańskie o ukrywanie eksperymentalnego typu nowego szybkiego myśliwca, nierzadko mylonego przez obserwatorów z UFO (Niezydentyfikowany Obiekt Latający). Biorąc pod uwagę opóźnienie czasowe pomiędzy cywilami a wojskiem, amerykanie musieli ten typ napędu testować na początku lat 80-tych... Potem przyszło jeszcze większe zaskoczenie, gdy profesor jednego z uniwersytetów przyznał się, że sformułował teorię pracy silnika strumieniowego już pod koniec lat sześćdziesiątych. Zatem jasno wynika, że prace nad nim trwają przeszło 30 lat. Jasne jest również, że w ciągu tego czasu wydawane przez rząd amerykański grube "miliony" dolarów muszą przynosić efekty, bo "projekt Aurora" od roku 1982 otrzymuje astronomiczne dofinansowania. Należy on na liście budżetu USA do tzw "czarnych projektów", to znaczy takich, że są tak tajne, że nikt nie wie na co przeznaczane są pieniądze. A są to niebagatelne sumy. Do teraz "projekt" z pewnością pochłonął kilka miliardów dolarów. A może i dużo więcej...
Jak działa silnik strumieniowy? Używa on fali uderzeniowej wywołanej przez eksplozję do sprężenia utleniacza paliwa tuż przed zapłonem. Komora cylindra zaprojektowana jest w ten sposób, żeby wytrzymała moment detonacji. Posiada ona płaską, przednią ściankę, która tworzy kierunkową "ścianę ciągu". Powietrze razem z paliwem jest dostarczane zza tej ściany. Fala powstała w wyniku eksplozji podróżuje do przodu w kierunku "ściany" z prędkością około 4 Machów w wyniku czego następuje jej wymieszanie i ściśnięcie. Ułatwia to spalanie i powoduje wsrost ciśnienia w silniku. Fala następnie uderza w "ścianę ciągu" i odbija się, odrzucając produkty spalania w kierunku wydechu. Część produktów jest wyrzucana przez falę do zewnętrznego ciągu powietrza poprzez odpowiedni otwór, wytwarzając w ten sposób toroidalny wir wokół silnika. Nastepnie cykl powtarza się.
Zalety silnika : Teoretycznie większa sprawność silnika i paliwa Silnik może być produkowany w wielu rozmiarach a jego ciąg łatwy byłby w regulacji w dużym zakresie Silnik ma większą wydajność i stosunek ciągu do swoich rozmiarów i wagi (w porównaniu do silników odrzutowych) Mechanicznie jest on wielokrotnie prostszy w konstrukcji, i ma mniej ruchomych części Może działać w warunkach beztlenowych i przy zmniejszonej zawartości tlenu korzystając z utleniacza w zbiornikach. Wiele "finansowych nici" prowadzi do jednej "niezwykłej" firmy - Lockheed. Dlaczego niezwykłej? Bo w mojej opinii mającej status bezkonkurencyjnej. Zaczęło się od U-2 - tajnego szpiegowskiego samolotu stratosferycznego, którego wysoki pułap teoretycznie uniemożliwiałby Rosjanom jego zestrzelenie. Wkrótce potem przyszedł czas na kolejny, rewolucyjny, tajny projekt Lockheed`a - SR-71 Blackbird, wielkiego trzydziestodwumetrowego turboodrzutowca którego prędkość maksymalna wynosiła grubo ponad 3000 km/h. Po U2 był to najwyżej latający odrzutowiec na świecie. Był to również pierwszy samolot wykonany w technice "stealth" (niewidzialności dla radarów). Na tym pasmo sukcesów firmy Lockheed się nie skończyło. Wiele lat potem pokazano światu istniejący prawie 10 lat w pełnym utajnieniu samolot F-117 "Nighthawk", będący niewidzialnym przez radar myśliwcem szturmowym. Równie dobrze sprawuje się jako samolot szpiegowski tak jak jego poprzednicy. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych pojawił się F-22 będący ultranowoczesną konstrukcją myśliwca niewidzialnego przez radar. Myśliwca, który w zasadzie zapoczątkował erę samolotów V generacji - Advance Tactical Fighter (ATF). A przecież C-5 "Galaxy" (drugi pod względem wielkości samolot transportowy na świecie po An-124), C-130 "Hercules" (najbardziej niezawodny samolot transportowy na świecie) i C-141 "StarLifter" (najpowszechniej używany wojskowy samolot transportowy w USA) również są produkcji tej firmy. Wyraźnie widać, że najpoważniejszymi i najbardziej zaawansowanymi technologicznie konstrukcjami zajmuje się Lockheed - z 99% pewnością "projektem Aurora" również. Czym jest Aurora? W teorii nieosiągalnym przez żadne istniejące systemy obrony samolotem szpiegowskim. Co więcej niemożliwym do wykrycia przez radary w górnych warstwach atmosfery i najszybszym atmosferycznym pojazdem jakikolwiek został do tej pory zbudowany. Jego prędkość przelotową teoretycy oceniają na od 5 do 7 tysięcy kilometrów na godzinę. Trójkątnokształtny pojazd jest napędzany nuklearną jednostką opracowaną w ramach ściśle tajnego "programu Aurora" których fundusz wyniósł prawie 3 miliardy dolarów plus sprawny model TR-3B. Dane pochodzą sprzed roku 1994. Aurora jest obecnie najbardziej strzeżonym obecnie programem badawczym. Natomiast TR-3B jest jego najbardziej egzotycznym efektem. W pełni finansowany i wykorzystywany przez Narodowe Biuro Wywiadowcze (NRO), Centralną Agnecję Wywiadowczą (CIA) oraz Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA). TR-3B nie jest fikcją i został wybudowany dzięki technologiom odkrytym w połowie lat osiemdziesiątych. TR-3B jest zewnętrznie pokryty aktywnym na elektro-magentyczne fale radarowe i może zmieniać odbijalność tych fal, pochłaniać je lub nawet zmieniać kolor. To polimerowe pokrycie, wraz z użyciem Elektronicznych środków Zakłócania, może powodować że samolot może wyglądać jak mały pojazd, lub latający cylinder myląc radary przy jego identyfikacji - jest samolot, nie ma samolotu, jest wiele samolotów, różne lokalizacje samolotów, gwałtowne zmiany lokalizacji. Zamknięta plazma w akceleratorze pierścieniowym nazwanym Rozrywaczem Pola Magnetycznego (Magnetic Field Distrupter - MFD), otacza obracając się kabinę załogi. Jest to technologią daleko wykraczająca nasze pojmowanie technologii. Opracowały ją laboratoria Sandia i Livermore. Rząd posunąłby się bardzo daleko by utrzymać tą technologię w tajemnicy. Plazma, bazująca na rtęci, jest sprężona do 250000 atmosfer w temperaturze 150 Kelwinów i przyśpieszana do 50000 obrotów na minutę, wpływając znacznie na ziemską grawiację. MFD generuje zmienne pole magnetyczne, które rozbija i częściowo neutralizuje wpływ grawitacji na masę ze skutecznością 89 procent. |